Bum na nasze wirtualne biura - TTBiuro
16090
post-template-default,single,single-post,postid-16090,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Bum na nasze wirtualne biura

Zainteresowanie wirtualnym biurem

Bum na nasze wirtualne biura

Już blisko 100 przedsiębiorców (na ogół prowadzących 1-os. działalność gospodarczą) wybrało adres Tritum Business Park na swoje wirtualne biuro!

 

Ta coraz bardziej popularna na trójmiejskim rynku forma prowadzenia biznesu, zwana jest także e-office lub wirtualnym sekretariatem.

Jej podstawową zaletą jest możliwość zarejestrowania firmy pod wskazanym adresem, bez konieczności wynajmu lokalu. Wysokość abonamentu uzależniona jest od lokalizacji  biura oraz usług dodatkowych.

Widzimy, że rozwiązanie to zyskuje coraz większą  popularność, szczególnie wśród freelancerów, osób, które na co dzień pracują w domu, wykorzystując jedynie komputer np: grafików, programistów czy copywriterów. W ostatnich miesiącach zainteresowanie tą formą wynajmu, skoczyło u nas o kilkanaście procent –  mówi Diana Kot z TTBiuro.

O to dlaczego młodzi ludzie coraz chętniej wybierają takie rozwiązanie – zapytałam 26-letniego informatyka z Gdyni, który właśnie wychodził  ze swojego e-office.

– Dla mnie najważniejsze jest to, że wirtualne biuro „zdjęło” mi z barków sporo pracy… biurowej. Już nie muszę być swoją sekretarką, asystentką itp. (z resztą nie jestem zbyt reprezentacyjny fizycznie :). Nie stoję w kolejce do pocztowego okienka, żeby coś wysłać czy odebrać. Nie marnuję czasu na skanowanie czy kserowanie dokumentów. Koncentruję się tylko na swojej pracy informatycznej –  mówi młody przedsiębiorca.

A jak było wcześniej?

– Wynajmowałem małe biuro, zaledwie kilka metrów w centrum Gdyni. Cieszyłem się z niskiej  –  jak mi się początkowo wydawało – ceny najmu lokalu na jednej z głównych ulic miasta. Ale szybko zauważyłem, że cena za lokal to jedno, ale  dodatkowe wydatki np.: na papier do ksera, prąd  itp. to drugie. Inną sprawą był czas, który niemal codziennie  traciłem na stanie do okienka  na poczcie czy latanie lub dzwonienie do księgowej po porady (początki nie są łatwe, gdy nie masz pojęcia, o co w tej całej rachunkowości chodzi).

Freelancerzy a wirtualne biuro

Z wirtualnego biura najczęściej korzystają freelancerzy. Dzięki temu mogą skupić się na własnym biznesie.

 

A skąd dowiedziałeś się o wirtualnym biurze?

– Jestem informatykiem, który nie wychodzi w netu 🙂 Informacje o takiej możliwości prowadzenia działalności znalazłem przypadkowo  właśnie w sieci. Adres, lokalizacja orłowskiej firmy – przypadły mi do gustu, tym bardziej, że jak się okazało, mogę tu zapraszać swoich klientów, płacąc nie za cały miesiąc, a jedynie za godziny wynajęcia np: salki konferencyjnej, w której mam podłączony ekran, rzutnik, jest klimatyzacja no i…. piękny widok na morze, robiący  pozytywne wrażenie na moich klientach.

– Wcześniej wspomniałeś z trudnościami związanymi z czasem, który musiałeś poświęcać np.: na księgowe wsparcie. A w wirtualnym biurze masz… wirtualną księgową?

– Na szczęście jest jak najbardziej realna 🙂  Jednak „moja miejscówka” jest w nowoczesnym centrum biurowym, w którym oprócz mnie „prawdziwe biura z pokojami” mają inni, często więksi przedsiębiorcy: prawnicy, doradcy podatkowi itp. Mogę więc liczyć na ich porady, a także na wsparcie księgowe i organizacyjne, które zastępuje mi tradycyjny sekretariat.

– Rok temu miałeś zarejestrowaną firmę pod adresem domowym. W Wirtualnym biurze musiałeś to zmienić?

-Nie musiałem, ale  właśnie ta zamiana daje tak wiele korzyści. Nadal mam realny, pełny adres, który mogę podawać w oficjalnych dokumentach, wpisie CEiDG, na wizytówkach czy w  ogłoszeniach prasowych, ale jednocześnie – podkreślam raz jeszcze, bo to dla mnie naprawdę bardzo ważne -dostałem pełną obsługę biurową np.: listy i dokumenty, które do mnie przychodzą są skanowane i wysyłane przez przemiłą panią z biura na wskazany e-mail. No i bardzo przydatna cecha „wirtualnego biura”  – jest czynne do godz. 17!

– Czyli same plusy?

– Zdecydowanie! No może poza lekką zazdrością, którą odczuwam patrząc na duże, prężnie działające firmy „po sąsiedzku”, które już „stacjonują”, mocno zakorzenione w tym eleganckim, nowoczesnym biurowym miejscu. Cóż, na szczęście działa to na mnie także mobilizująco w pracy –  kto wie, może i mnie czeka taki rozwój?

Na razie dobrze mi w moim „wirtualnym świecie”  small biznesu, tym bardziej, gdy opłata za miesięczny „wirtualny najem” jest ok. 10 razy mniejsza niż wcześniejsza, w stacjonarnym biurze. To przyjemne zaskoczenie.

Dziękuję za rozmowę i  życzę firmowego rozwoju!